Nowy Monroe. Relacje międzynarodowe i USAID w przemowie Trumpa przed Kongresem.

Globalne Południe
Udostępnij artykuł

We wtorkowym (4.03) przemówieniu 47. prezydenta Stanów Zjednoczonych, wygłoszonym przed połączonymi Izbami Kongresu, Trump zawarł wiele tez. Skupiał się głównie na polityce wewnętrznej, zarysowując plan czegoś, co przypomina “nową Doktrynę Monroe” o samoizolacji, głównie gospodarczej. Zwrócić chcę jednak uwagę na aspekt międzynarodowy, a dokładnie: co i do jakich państw powiedział.

Japonia i Republika Korei, i Alaska

Te dwa państwa, tradycyjni sojusznicy amerykańscy na Pacyfiku, wspomniane zostały w kontekście trwających prac nad projektem Alasca LNG. Obejmuje on budowę długiego na 1300 km gazociągu zaczynającego się w regionie North Slope (na północ od koła podbiegunowego), biegnącego na południe stanu gdzie gaz byłby skraplany i wysyłany do Azji. Projekt dotychczas uznawany był za ryzykowny, głównie ze względu na koszt i czas potrzebny do jego realizacji, ale polityka celna zapowiadana przez nową administrację USA spowodowały, że Seul i Tokio zaczęły chętniej spoglądać w tę stronę.

Całe przedsięwzięcie jest warte około 44 miliardów dolarów i chociaż rozpoczęło się w okresie rządów Obamy (a zezwolenie uzyskało w czasach Bidena), to wpisuje się w strategię Trumpa nazywaną przez niego samego “drill baby, drill” (wierć kochanie, wierć) i mające na celu odejście od ekologicznej polityki na rzecz zwiększania wydobywania surowców naturalnych z amerykańskiej ziemi. Z właściwą dla siebie przesadą Trump zapowiedział “bilionowe” inwestycje azjatyckich państw w ten sektor. Japonia i Korea nie zaprzeczyły ani nie potwierdziły publicznie tych wiadomości.

DOGE i kraje rozwijające się

W swojej tyradzie pochwalnej na rzecz nieformalnego “Departamentu  Efektywności Rządowej” kierowanego przez ekscentrycznego multimiliardera Elona Muska, Donald Trump wymienił, jego zdaniem, marnotrawne inwestycje pochodzące z pieniędzy podatników na szereg krajów. Były to:

Lesotho na które USA miały przeznaczyć 8 milionów dolarów w celu “promocji LGBTQI+”. Trump w dodatku w toporny sposób zaznaczył, że to “afrykański kraj, o którym nikt nigdy nie słyszał”, co spotkało się ze sprzeciwem MSZ tego kraju, które zapowiedziało oficjalny list protestacyjny.

Kraje Ameryki Środkowej rzekomo zostały dofinansowane kwotą 60 milionów USD “na rdzenne ludy i wzmocnienie pozycji Afro-Kolumbijczyków”. Pieniądze te, zgodnie z opisem organizacji, przeznaczone były na “współpracę z instytucjami i organizacjami przy wdrażaniu i monitorowaniu postępów w zakresie Porozumienia Pokojowego z 2016, aby zapewnić inkluzywny proces budowania pokoju w Kolumbii”.

Mozambik z kolei według Trumpa otrzymał “10 milionów na obrzezanie mężczyzn”. Faktycznie, plan dofinansowania Stowarzyszenia ELOS w tym kraju obejmuje 10,3 miliona USD i ma na celu walkę poprzez ten zabieg z epidemią HIV, która zwalczana jest m.in. poprzez program obrzezań tamtejszego Ministerstwa Zdrowia.

Bliski Wschód który zdaniem prezydenta USA otrzymał “20 milionów dolarów na arabską Ulicę Sezamkową”. Portal Snopes opisywał te fundusze już w lutym, gdy temat podniosła rzecznika Białego Domu, Karoline Leavitt. Chodzi o program edukacyjny skierowany dla młodzieży, w którym pojawiają się postaci znane z tej amerykańskiej bajki… z tym, że nie na ten cel przeznaczone były środki, a na program rozwoju najmłodszych dzieci “Ahlan Simsim Iraq”, który pomimo podobnej nazwy, jest innym przedsięwzięciem. Donald Trump więc, o ile celnie podał kwotę, to pomylił cele finansowania. Notabene – Irak w 2024 przeznaczył na cały sektor edukacji około 8 miliardów dolarów.

Liberia to jeden z najbiedniejszych państw świata, którego ważnym źródłem dochodów jest jego… największa na świecie flota świata, co wynika z polityki tzw. “taniej bandery”, przypominającej to, co nazywamy “rajami podatkowymi”. Trump oznajmił, że Stany Zjednoczone przeznaczyły 1,5 miliona USD “na zaufanie wyborców”, co odnosi się do programu wsparcia wyborów i transparentności władzy.

Mali miało otrzymać z kolei 14 milionów USD na “spójność społeczną”. Projekt obejmujący “poprawę spójności społecznej w obszarach dotkniętych konfliktami w centralnym Mali” faktycznie wynosi podaną kwotę, chociaż na ten moment otrzymał jedynie 8% środków. Pamiętać należy, że od 2020 roku kraj ten rządzony jest przez juntę wojskową, która wraz z juntami Nigru i Burkina Faso tworzą Sojusz Państw Sahelu. Organizacja ta mierzy się z kryzysem bezpieczeństwa wynikającym z działalności separatystów i islamistycznych bojówek.

Zambia dostała 250 tysięcy USD (a więc, na tle pozostałych krajów, raczej niewiele) “na zwiększenie innowacyjności lokalnych działań na rzecz klimatu wegańskiego”. Kwota ta wskazuje na akcję LCAI w Zambii obejmującą “lokalnie prowadzone, lokalnie rozwijane, innowacyjne, uwzględniające ryzyko koncepcje, które angażują sektor prywatny i społeczności w przyjazny dla klimatu wzrost gospodarczy”, chociaż nie wspomina ona nic o weganizmie.

Uganda zaś, zgodnie z przesłaniem Trumpa, kosztowała amerykańskiego podatnika 42 miliony USD, które przeznaczono “na zmiany społeczne i behawioralne”. Projekt opiewający na tę kwotę rozpoczął się w czasie pierwszej kadencji Donalda Trumpa i obejmował inicjatywy, które miały nie tylko wspomagać rozwiązania minimalizujące liczbę ofiar i zachorowań wynikających z chorób tropikalnych oraz HIV, ale także uświadamiać i promować środki zapobiegawcze w zakresie testów, profilaktyki oraz innych “społecznie korzystnych zachowań”.

Co to oznacza? Donald Trump w segmencie przemowy dotyczącej działalności DOGE dziękował Muskowi za pracę na rzecz znajdowania i eliminowania marnotrwaczych akcji, wielokrotnie mijając się z prawdą i powielając nieprawdziwe lub zmanipulowane informacje. Te zaś, które przytoczyłem, wysyłają jasny sygnał: obecna administracja nie widzi wydatków “korzystnych” i “nieroztropnych” czy “rozsądnych” i “absurdalnych”, ale przede wszystkim wydatki same w sobie, które – zwłaszcza, gdy nie będą zgodne z tym, co sam 47. prezydent nazywa “zdrowym rozsądkiem” – mają być eliminowane. Zwłaszcza, gdy przyczyniają się do polepszenia sytuacji nie-Amerykanów za pieniądze Amerykanów.

Złota Karta

Idąc dalej, Donald Trump zapowiedział nowy program dla obywateli całego świata – Złotą Kartę. Ma być to nowa forma Zielonej Karty, która uprawnia do stałego pobytu i pracy w Stanach Zjednoczonych, i otwierać “ścieżkę do obywatelstwa USA” za cenę 5 milionów dolarów. Jak uważa Trump, jej posiadacze (“błyskotliwi, ciężko pracujący, tworzący miejsca pracy ludzie”) będą wspomagać budżet USA nie tylko jednorazową opłatą, ale także podatkami odprowadzanymi od ich działalności. Mają też być kontrastem, dla “przestępców, zabójców, dilerów i pedofilów, którym pozwolono wjechać do naszego kraju na mocy polityki otwartych granic prowadzonej przez Demokratów, administrację Bidena”.

Donald Trump swoją ponad 100-minutową przemową ustanowił rekord zarejestrowanych przemów prezydenckich w USA przed Kongresem. Zdjęcie: Biały Dom

Cła, cła, cła

Międzynarodowej społeczności dostało się od Trumpa w momencie, gdy szeroko opisywał jego pomysł na politykę gospodarczą, która w dużym skrócie polegać ma na tworzeniu “nowej Doktryny Monroe” lub amerykańską odmianą merkantylizmu. “Jeśli nie produkujesz swojego produktu w Ameryce, pod rządami administracji Trumpa zapłacisz cło, a w niektórych przypadkach dość wysokie”, ostrzegał. Unia Europejska, Chiny, Brazylia, Indie, Meksyk i Kanada – te podmioty określił jako pobierające “znacznie większe cła niż te, które my pobieramy od nich”.

Przykłady: “Indie pobierają od nas cła na samochody wyższe niż 100%”, “średnie cło Chin na nasze produkty jest dwa razy wyższe niż my pobieramy od nich”, “średnie cło Korei Południowej jest cztery razy wyższe (…) a udzielamy jej tak wiele pomocy militarnej i na wiele innych sposobów”.

Jak podkreślił, cła to domena “przyjaciół i wrogów”, co może dawać… ulgę. Brzmi to tak, jakby Donald Trump traktował wzajemne nakładanie ceł jako normalny element polityki międzynarodowej, pozbawiony charakteru “przychylności” lub “antagonizmu”.

Kwestia Panamska

W przemowie nie mogło oczywiście zabraknąć motywu Kanału Panamskiego, który pojawiał się już w opisywanej przeze mnie wcześniej mowie inauguracyjnej. Trump powtórzył tezy o 38 000 zgonach wśród robotników budujących ten szlak wodny (notabene, trudna do zweryfikowania: Matthew Parker, autor powieści historycznych, w wywiadzie dla BBC podsumowuje, że przy budowie powiązanej konstrukcji, kolei panamskiej, zginęło 10 000 robotników, w okresie francuskich prac nad Kanałem liczba zgonów wyniosła 25 000 a wreszcie, przy amerykańskich pracach śmierć poniosło około 6000 osób – we wszystkich etapach amerykańskie straty nie wyniosły więcej niż 1000) oraz o tym, że Ameryka “odbiera go z powrotem”, ponieważ Panama pozwoliła, by wpadł w ręce Chin.

Sekretarz Stanu Marco Rubio odwiedza Kanał Panamski podczas swojej wizyty w Panamie, 2.02.2025. Zdjęcie: Departament Stanu

Jednocześnie miał jego zdaniem dobrą wiadomość: “duża amerykańska firma” (to dość eufemistyczne określenie na BlackRock, jedno z największych przedsiębiorstw inwestycyjnych świata – bo o nim mowa) przejęła kontrolę nad dwoma kontrowersyjnymi portami Kanału, wcześniej zarządzanymi przez posiadający siedzibę w Hong Kongu CK Hutchison. Ciężko powiedzieć, czy oznacza to koniec kampanii Trumpa na rzecz “odzyskiwania” Kanału Panamskiego.

Grenlandia

“Mam też wiadomość na dziś wieczór dla niesamowitych ludzi z Grenlandii” dodał wreszcie Trump, wyrażając następnie poparcie dla prawa Grenlandczyków co do “decydowania o własnej przyszłości”. Odnosił się do planowanego, chociaż bez konkretnej daty, głosowania tego liczącego 56 tysięcy mieszkańców kraju nad oderwaniem się od Wspólnoty Narodów z Danią. W swojej marcowej przemowie złagodził wcześniejszy przekaz, kierując do Grenlandczyków słowa: “jeśli zechcecie, witamy was w Stanach Zjednoczonych Ameryki”. Podkreślił jednak, że “potrzebujemy Grenlandii dla bezpieczeństwa narodowego, a nawet międzynarodowego. I współpracujemy ze wszystkimi zaangażowanymi, aby spróbować ją zdobyć”.

Faktem jest, że Grenlandia z racji położenia geograficznego stanowi geopolityczny obiekt zainteresowań, szczególnie w kontekście zdaje się coraz gorętszego konfliktu o kontrolę wód arktycznych. Dania stanowczo odrzuca pragnienia Ameryki co do posiadania tego terytorium, ale po – topornej – ofensywie dyplomatycznej Waszyngtonu zgodziła się rozszerzyć rozpoczętą w 2023 współpracę w zakresie bezpieczeństwa. Amerykanie mieliby móc zwiększyć swoją obecność militarną, a Kopenhaga zainwestuje dodatkowe 2 miliardy EUR w obronność wyspy.

Nie chodzi jednak “tylko” o kwestie militarne, ważne szczególnie w kontekście wieszczonego w niedalekiej przyszłości przesilenia, które mogłoby doprowadzić do starć mocarstw także w tym regionie. Grenlandia jest bogata w pierwiastki ziem rzadkich, minerały krytyczne oraz gaz i ropę. Obecnie zasoby te pozostają nienaruszone, a gospodarka wyspy oparta jest o… rybołówstwo. Trump obiecał, że w wypadku połączenia się z USA, stan tej rzeczy zmieni się. Po tym, jak podkreślił, że “tak czy inaczej, zdobędziemy ją”, skierował się bezpośrednio do jej mieszkańców: “Zapewnimy wam bezpieczeństwo. Uczynimy was bogatymi. I razem doprowadzimy Grenlandię do wyżyn, jakich nigdy wcześniej nie uważaliście za możliwe”.

USAID off

Donald Trump w swoim wystąpieniu konsekwentnie promował więc politykę nowego typu “Doktryny Monroe’a”, który nie dąży do samoizolacji od spraw międzynarodowych, ale raczej podkreślenie rezygnacji z udzielania się w nich w charakterze hegemona. USA mogą zmienić podejście do swoich sojuszników, stawiając na bezpośrednie korzyści ekonomiczne, a nie dotychczasowe zobowiązania polityczno-militarne, czego przykładem są projekty energetyczne z Japonią i Koreą Południową, chociaż jednocześnie pryzmat relacji Waszyngtonu z Kijowem nie musi być uniwersalny i przekładany na relacje w zakresie bezpieczeństwa z, na przykład, Japonią.

Krytyka wydatków na pomoc międzynarodową jest bardziej alarmująca, bowiem wskazuje na możliwe ograniczenie amerykańskiego zaangażowania w rozwój krajów Globalnego Południa, co może pogłębić ich zależność od Chin lub innych potęg, nie wspominając o ryzyku pogrążenia się niektórych regionów w konfliktach i ubóstwie. Upór nowej administracji w tej sprawie potwierdził Sekretarz Stanu Marco Rubio, ogłaszając w niedzielę 10 marca, że anulował około 83% wsparcia udzielanego w ramach USAIDS, z powodu “5200 kontraktów, które (…) używały dziesiątek miliardów dolarów w sposób, który nie służył (a w niektórych przypadkach nawet szkodził) podstawowym interesom narodowym Stanów Zjednoczonych”.


Udostępnij artykuł
Tagged

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *