Pieniądze, które miały kupić pokój. Netanyahu i afera QatarGate?

Globalne Południe
Udostępnij artykuł

Film opublikowany przez kancelarię premiera z 11.03.2025. W gabinecie premiera Izraela, na tle mapy Bliskiego Wschodu, Benjamin Netanyahu wygłasza stanowcze oświadczenie i zapowiedź batalii sądowej którą zamierza stoczyć z byłym ministrem obrony narodowej Moshe ”Bogie” Ya’alonem w związku oskarżeniami, które miał skierować pod adresem Bibiego w wywiadzie dla Kan 11:

„Nie, ta kampania fejków, te sprawy, które pojawiają się co chwilę — nadmuchują jakiś balon gorącym powietrzem i on znika tak szybko, jak się pojawił. Wiecie, czemu ludzie ziewają? Bo wiedzą, że to ściema (…) Z Kataru nie otrzymałem nic, ale otrzymam od Bogiego Ya’alona. Będę nadal robił to, co słuszne dla bezpieczeństwa nas wszystkich.[1]

Ślady katarskich pieniędzy

Do stycznia 2025 roku informacje o możliwym zamieszaniu osób powiązanych z premierem Netanyahu z katarskimi pieniędzmi, były jedynie plotką, pojawiające się sporadycznie w artykułach prasowych czy też insynuacjach politycznych. Niejasne powiązania kancelarii premiera z Katarczykami, początkowo objęto je śledztwem prowadzonym przez Shin Bet, a obecnie przekształciły się w śledztwo prokuratorskie, które dotyczy powiązań ludzi z otoczenia premiera z katarskimi funduszami, co może mieć wpływ na bezpieczeństwo państwa Izrael.

Podejrzani to Eli Feldstein (rzecznik premiera), Yonatan Urich (doradca medialny) i Israel Einhorn (ekspert PR), powiązani z wyciekiem tajnych dokumentów i współpracą z Katarem – krajem jawnie wspierającym Hamas. Feldstein miał według doniesień działać na rzecz Kataru mimo braku formalnego zatrudnienia w kancelarii premiera, czemu zaprzeczają jego prawnicy. Urich i Einhorn mieli opracować kampanię PR dla Kataru przed mundialem w 2022 roku. Projekt realizowała firma Einhorna „Perception” we współpracy z „Koyus”, powiązaną z byłym szefem wywiadu Eli Ben-Meirem. Prokurator Generalna, we współpracy z Shin Bet, podjęła decyzję o przekształceniu sprawy w śledztwo karne i przesłuchaniu podejrzanych pod groźbą odpowiedzialności[2].

Jeden z izraelskich biznesmenów przyznał, że przekazał pieniądze pochodzące z Kataru rzecznikowi premiera Izraela, Eliemu Feldsteinowi. Środki miały pochodzić od amerykańskiego lobbysty Jay’a Footlika, działającego na zlecenie Kataru. Gil Birger, który pośredniczył w przekazaniu pieniędzy, twierdzi, że chodziło o działania lobbingowe związane z negocjacjami dotyczącymi zakładników. Feldstein stanowczo zaprzecza, jakoby kiedykolwiek współpracował z rządem Kataru, podkreślając, że działał wyłącznie w imieniu Kancelarii Premiera.

W odpowiedzi Kancelaria Premiera wydała oświadczenie, w którym stanowczo odrzuciła oskarżenia, określając je jako całkowicie nieprawdziwe. W oświadczeniu nazwano sprawę „nowym fake newsem” oraz „desperacką próbą znalezienia wyssanego z palca uzasadnienia dla nieistniejącego przestępstwa”. Kancelaria zaznaczyła również, że nie organizuje żadnych płatności dla osób prywatnych, a wszystkie transfery środków w instytucjach rządowych odbywają się zgodnie z przepisami prawa i wyłącznie za pośrednictwem uprawnionych organów[3].

Oskarżenia Ya’alona

Jednak prawdziwą bombą, która wywołała lawinę podejrzeń wobec Netanyahu była informacja podana przez Moshe Yalo’ona w marcu 2025 roku, że: ”Istnieją informacje wywiadowcze, które nie zostały jeszcze potwierdzone — do tego potrzebne jest śledztwo — że również premier otrzymał w 2012 roku 15 milionów dolarów, a w 2018 roku 50 milionów dolarów”. Zapytany przez dziennikarza, czy posiada dowody, Ya’alon odpowiedział: „Oczywiście. Dlatego, kiedy szef Shin Bet zaczyna to badać, natychmiast zajmują się jego zwolnieniem. Są to dokumenty przedstawiane jako pochodzące z amerykańskiego wywiadu.”

Także do sprawy powiązań osób z otoczenia premiera z Katarskimi funduszami doszły jeszcze bezpośrednie oskarżenia pochodzące od byłego ministra obrony narodowej Yalo’ona, które zarzucają premierowi Izraela korupcję, która może się nawet ocierac o zdradę narodową. Na razie zarzuty Yalo’ona nie znalazły żadnego potwierdzenia w faktach, ale prasa izraelska często zwraca uwagę na podejrzaną strategię jaką – według doniesień – stosowano w czasach rządów Netanyahu wobec Hamasu, która miała polegać na przekazywaniu katarskich funduszy do rządzących Strefą Gazy Palestyńczyków.

W latach 2007–2014 Katar wspierał finansowo Hamas wedle własnego uznania, bez żadnej międzynarodowej kontroli. Po operacji „Protective Edge” w 2014 roku sytuacja uległa zmianie – Izrael, USA, ONZ i Katar wspólnie uzgodniły mechanizm przekazywania 30 milionów dolarów miesięcznie do Gazy, dzielonych na paliwo, pensje i pomoc dla najbiedniejszych rodzin. W izraelskim kręgu decyzyjnym utrwaliła się wówczas idea, że zapewnienie Hamasowi środków i odpowiedzialności cywilnej osłabi jego motywację do walki z Izraelem.

W 2018 roku po tym, jak prezydent Autonomii Palestyńskiej Mahmoud Abbas wstrzymał wypłacanie pensji w Gazie – twierdząc, że pieniądze te trafiają do członków Hamasu – Netanyahu miał próbować nakłonić go do zmiany decyzji.

Gdy Abbas odmówił, pod koniec 2018 roku z Jerozolimy wysłano do władz Kataru ściśle tajny list, którego treść zna tylko garstka osób. Według źródeł gazety Yedioth Ahronoth, premier Benjamin Netanyahu apelował w nim o kontynuację wsparcia finansowego dla Strefy Gazy, przekonując, że pomoże to ograniczyć działania organizacji terrorystycznych, zapobiec kryzysowi humanitarnemu i utrzymać stabilność w regionie.

Według niektórych źródeł Katar wstępnie wyraził zgodę, ale wskazał, że przekazywanie środków organizacji wpisanej na amerykańską listę terrorystyczną, jaką jest Hamas, mogłoby skutkować sankcjami ze strony USA. W związku z tym Bibi miał, jak się sugeruje, poprosić administrację amerykańską o specjalną zgodę na takie transfery.

Ówczesnym sekretarzem skarbu USA był Steven Mnuchin, Żyd i były szef finansowy kampanii Donalda Trumpa, który powołał go na to stanowisko. Mnuchin, uznawany za bliskiego sojusznika Izraela, odpowiedział na prośbę Netanyahu i wysłał z Waszyngtonu własny list do Kataru. De facto zapewnił w nim, że przekazywanie środków do Gazy nie będzie traktowane jako wspieranie terroryzmu. Po uzyskaniu tej zgody, do Gazy zaczęły rzekomo trafiać gotówkowe dostawy z Kataru[4].

Co istotne, nawet w okresie rządów Bennetta i Lapida, które deklarowały wstrzymanie „walizek z pieniędzmi”, fundusze katarskie nadal docierały do Strefy Gazy i przyczyniały się do umacniania struktur Hamasu[5].

Według Kan 12, w 2019 roku za zgodą premiera Netanyahu, ówczesny szef Dowództwa Południowego, Herzi Halevi, udał się do Kataru, by przekonać tamtejsze władze o konieczności dalszego finansowania Hamasu.

Strategia ciszy za gotówkę

Dlaczego Netanyahu zgadzał się na finansowanie Hamasu? Co nim kierowało? Biuro premiera odniosło się do zarzutów stawianych w artykule dotyczącym całej serii błędów popełnionych przez premiera i jego otoczenie w latach poprzedzających atak z 7 października:

„Oceny służb wywiadowczych, jeszcze przed wybuchem wojny, wskazywały, że Hamas został skutecznie odstraszony i że można było go skłonić do długoterminowego pokoju poprzez zmiany gospodarcze. Wbrew twierdzeniom, katarska dotacja była przekazywana do Gazy na określone cele i nigdy nie pojawiły się informacje, że została wykorzystana na działania terrorystyczne[6].”

Jak dotąd nie przedstawiono żadnych dowodów, które potwierdzałyby, że wynagrodzenia otrzymywane przez ludzi z bliskiego otoczenia premiera Netanyahu miały bezpośredni wpływ na jego decyzję o umożliwieniu Katarowi przekazywania gotówki do Strefy Gazy. Sam Netanyahu konsekwentnie utrzymuje, że motywacją tej zgody była wyłącznie chęć niesienia pomocy najbardziej potrzebującym mieszkańcom Gazy, dotkniętym dramatyczną sytuacją humanitarną. Bibi uważał, że kupuje sobie pokój w zamian za katarskie pieniądze, że Hamas zajmie się dystrybucją pomocy humanitarnej, odnajdzie się w roli suwerena w Gazie, a chcąc utrzymać władzę nie pokusi się o atakowanie Izraela, który w każdej chwili może zatrzymać jego finansowe źródło.

Netanyahu nadał dżihadystycznej organizacji o charakterze narodowo-wyzwoleńcym cechy korporacji terrorystycznej, która działa jedynie dla chęci pomnażania funduszy i opływania w luksusie. Był to błąd, który doprowadził do uzyskania przez Hamas zdolności ofensywnych w 2023 roku.

Trzeba też przypomnieć, że nie tylko katarskie pieniądze wzmocniły radykalne organizacje w Gazie, ale źródłem pomocy wojskowej i finansowej był tu przede wszystkim Iran, który wykorzystywał system przekazów pieniężnych poprzez nieformalne sieci wymiany, głównie w Stambule i Bejrucie. Sponsor, w tym przypadku Iran, dostarcza gotówkę pośrednikom działającym za granicą , a następnie ci pośrednicy nawiązują kontakt z „zaufanymi partnerami” w Strefie Gazy, z którymi łączy ich długoletnia współpraca. Ci pośrednicy w gazie przekazują Hamasowi równowartość gotówki, uzyskanej ze sprzedaży towarów zakupionych wcześniej za przekazane środki i sprowadzonych do Gazy w ramach legalnego handlu[7].

Polowanie na szefa służb

Katarskie pieniądze dla Hamasu i współpracowników Netanyahu, stały się również pretekstem do rozwiązania problemu Premiera Izraela z szefem Shin Bet, Ronenem Barem. Pretekstem do rozpoczęcia batalii o odwołanie Bara była niefortunna wypowiedź byłego szefa Shin Bet Nadava Argamana, w której zasugerował, że ma „kwity” na Netanyahu i nie zawaha się ich użyć jeżeli uzna, że będzie to dobre dla państwa Izrael. Był to faktyczny szantaż skierowany w stronę bądź co bądź urzędującego premiera Izraela:

„To dość oczywiste, że posiadam ogromną wiedzę, którą mógłbym wykorzystać… ale obecnie trzymam wszystko, co wydarzyło się między mną a premierem, z dala od sfery publicznej (…) jeśli Państwo Izrael lub ja sam dojdę do wniosku, że premier zdecydował się działać wbrew prawu, wówczas nie będę miał wyboru i powiem wszystko, co wiem i co do dziś powstrzymywałem się ujawniać”.

Netanyahu wykorzystał atak Argamana by wycelować swoje działa w urzędującego szefa Shin Bet Ronena Bara:

„Jedynym celem (przyp. red – oskarżeń Argamana) jest próba powstrzymania mnie przed podjęciem decyzji niezbędnych do odbudowy Shin Bet po jego haniebnej porażce 7 października”.

Premier Izraela powiązał obie nie mające ze sobą nic wspólnego sprawy – odpowiedzialności za 7 października i szantażu ze strony byłego szefa Shin Bet – czym usprawiedliwił zapowiedź odwołania Ronena Bara ze swojej funkcji. Ta sprytna zagrywka jest oceniana jako działanie mające zamknąć usta Barowi oraz powstrzymanie śledztwa prowadzonego przez Shabak w sprawie katarskich pieniędzy i powiązań ludzi Netanyahu z tymi funduszami. Pewną wskazówką w tej sprawie mogą być inne słowa Argamana z wywiadu, w którym stwierdził, że Bibi chciał „kupić spokój [w Gazie] za katarskie pieniądze”, mimo że było oczywiste, iż ta strategia ostatecznie obróci się przeciwko Izraelowi.

Argaman przypomniał, że w 2018 roku Netanjahu zdecydował się dopuścić katarskie fundusze do Strefy Gazy po tym, jak Autonomia Palestyńska odcięła finansowanie Hamasu, co wzbudziło obawy Izraela przed niepokojami w tym rejonie przybrzeżnym. „Państwo Izrael chciało spokoju w Strefie Gazy i szukało sposobów na przekazanie pieniędzy. Wybrano Katar, ponieważ Katar zgodził się to zrobić.”

Czy faktycznie Netanyahu próbuje „sznurować usta” śledczym obawiając się, że śledztwo w sprawie katarskich pieniędzy może się okazać gwoździem do trumny jego politycznej kariery? Trudno powiedzieć, ale chęć odwołania Bara w momencie, gdy jego agencja prowadzi śledztwo akurat w sprawie, która może mocno skompromitować premiera lub jego najbliższe otoczenie wydaje się wyjątkowo podejrzana.


[1] https://www.maariv.co.il/news/politics/article-1179410

[2] https://www.ynet.co.il/news/article/byz7ie0qjx

[3] https://www.maariv.co.il/news/politics/article-1181320

[4] https://www.ynet.co.il/yedioth/article/yokra13880238

[5] https://www.maariv.co.il/journalists/opinions/Article-1132119

[6] https://www.mako.co.il/news-military/036814c74a0e1910/Article-6314f29ae1a5391026.htm

[7] https://www.israelhayom.co.il/magazine/hashavua/article/17357687


Udostępnij artykuł
Tagged

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *