Rewizjonizm i Wenezuela – Rubio w Ameryce Południowej

Aktualności Ekonomia i Geopolityka Globalne Południe
Udostępnij artykuł

Sekretarz Stanu USA w dniach 26-27.03 po raz kolejny skierował swój samolot na południe od Kraju Wolności. Po długich – i z pewnością niełatwych – tygodniach dyplomacji skupionej w dużej mierze na kwestii wojny na Ukrainie odwiedził Amerykę Południową. Wylądował na Jamajce, w Gujanie oraz w Surinamie. Na Jamajce spotkał się przy okazji z z głowami państw Barbadosu, Trynidadu i Tobago oraz Haiti.

Jamajka i liczne na niej spotkania

Sekretarz Rubio na Jamajce został przywitany bardzo serdecznie. Premier tego kraju, Andrew Holness, podczas wspólnej konferencji mówił o “wspólnym przywiązaniu do wolności, dobrobytu i bezpieczeństwa” oraz o “głębokim zaszczycie” wynikającym ze spotkania. Wskazał, że “Stany Zjednoczone odegrały kluczową rolę we wspieraniu wysiłków Jamajki na rzecz wzmocnienia jej świadomości domeny morskiej i możliwości nadzoru wywiadowczego”. Dodał, że omawiane przez obu polityków zagadnienia dotyczyły w dużej mierze walki ze zorganizowaną przestępczością i regionalnym handlem bronią, co jest szczególnie ważne w kontekście trwającego kryzysu bezpieczeństwa na Haiti. Premier Holness podkreślił przy tym, że “przestępstwa przeciwko turystom stanowią mniej niż 0,01% z ponad 3 milionów turystów odwiedzających Jamajkę rocznie”.

Sekretarz Marco Rubio i premier Andrew Holnessowi podczas konferencji w Kingston

Marco Rubio rozpoczął od potwierdzenia, że “więzi między Stanami Zjednoczonymi a Jamajką nie wymagają wyjaśnień – są niesamowicie silne”. Podkreślił, że Jamajka jest krajem, który skorzysta na amerykańskim planie przywrócenia potencjału produkcyjnego do regionu północnoamerykańskiego. Dodał, że jego kraj jest gotowy eksportować do tego karaibskiego państwa “niezawodną i niedrogą energię” pod postacią LNG, chwaląc jednocześnie premiera Holnessa jako człowieka skupionego na bezpieczeństwie i dobrobycie. Ponadto zauważył, że “nie może sobie wyobrazić lepszego przyjaciela [Ameryki] na Karaibach – i szczerze mówiąc na całej półkuli zachodniej – niż Jamajka”.

Co ważne, szef amerykańskiej dyplomacji podkreślił, że Stany Zjednoczone nie wycofują się ze swojego wsparcia zagranicznego, ale zapowiedział, że będzie ona udzielana “w sposób strategicznie zgodny z naszymi priorytetami polityki zagranicznej”. Wskazał, że pomoc potrzebna na Jamajce to nie nieprzemyślane projekty, ale taka, która przyciąga do beneficjenta szkolenia, inwestycje i rozwój biznesowy, wsparte przez wzmacnianie zdolności wywiadowczych i reagowania na zagrożenia. Jak zauważył, programy takie mogą jednocześnie realizować wizje krajów przyjmujących, jak i Stanów Zjednoczonych, wzmacniając partnerstwo obu krajów.

Sekretarz Rubio na Jamajce spotkał się z premierem Trynidadu i Tobago Stuartem Young

Na marginesie wizyty w jamajskim Kingston, Sekretarz Rubio spotkał się także z premierem wysp Trynidad i Tobago, Stuartem Young. Krótkie, godzinne spotkanie, zgodnie z komunikatem Departamentu Stanu, poświęcone było głównie bezpieczeństwu energetycznemu, powiązanemu z wenezuelską ropą naftową, oraz kwestiom nielegalnej migracji i powiązanej z nią przestępczości międzynarodowej. Young i Rubio wspólnie uznali zakwalifikowanie przez Donalda Trumpa gangu Tren de Aragua za “Zagraniczną Organizację Terrorystyczną” jako wzorcowe działanie dla całego regionu. Jak podał Departament, Sekretarz wskazując na skomplikowaną sytuację geopolityczną wysp, zachęcił premiera Young “do przyłączenia się do Stanów Zjednoczonych i innych karaibskich demokracji w ograniczaniu złowrogich wpływów w regionie

Po rozmowach z urzędnikami z Jamajki oraz Trynidadu i Tobago, Rubio odbył spotkanie z przewodniczącym Haitańskiej Tymczasowej Rady Prezydenckiej Fritzem Jeanem

W kolejnym spotkaniu Rubio rozmawiał z prezydentem Haitańskiej Tymczasowej Rady Prezydenckiej (TPC) Fritzem Alphonse Jeanem. Odnotował fatalną sytuację bezpieczeństwa w Port-au-Prince i pochwalił “niezwykłą odwagę Haitańskiej Policji Narodowej i całego personelu międzynarodowego wspierającego Misję Wsparcia Bezpieczeństwa Wielonarodowegoza ich pracę na rzecz ustanowienia stabilności i bezpieczeństwa w kraju. Podkreślił  znaczenie koordynacji działań rządu Haiti w walce z gangami, które ostatecznie mają doprowadzić także do wyborów powszechnych w 2026 roku, a Fritz Alphonse Jean wskazywał na diametralne znaczenia wsparcia międzynarodowego.

To szczególnie ważne, zważywszy, że kierowany przez Rubio Departament Stanu w dalszym ciągu weryfikuje programy wspierane przez USAID (ogłosił już anulowanie 83% z nich, które miały być niezgodne ze strategią i interesami Waszyngtonu). Haiti nie powinno najwyraźniej się obawiać porzucenia – podczas wizyty Rubio na Dominikanie, którą opisywałem w lutym, ogłoszono, że 40,7 milionów USD przeznaczonych na rzecz wspierania kampanii anty-gangsterskiej zostanie odblokowane.

Haitański przywódca spotkał się przy tym z obecnymi na miejscu przedstawicielami Barbadosu oraz Trynidadu i Tobago, a także z premierem Holnessem, którego państwa aktywność jest postrzegana jako kluczowa w wysiłkach na rzecz normalizacji sytuacji w Wielkich Antylach.

Ostatnie oficjalne rozmowy Rubio na Jamajce przeprowadził z premier Barbadosu Mią Mottley

Kończąc wizytę na Jamajce Marco Rubio odbył również rozmowy z premier Mią Mottley z Barbadosu. Amerykański dyplomata pochwalił stanowisko Barbadosu w walce z międzynarodowymi zagrożeniami wynikającymi z nielegalnego handlu bronią, narkotykami i ludźmi, szczególnie pod kątem wysiłków w ramach rotacyjnej prezydentury w CARICOM na rzecz stabilizacji sytuacji na Haiti. Zapewnił o nieustającym wsparciu administracji Trumpa dla każdego kraju, który wymagać będzie go wobec niebezpieczeństw tworzonych szczególnie przez wenezuelski Tren de Aragua.

Mottley zwróciła jednak uwagę, że radykalna polityka Waszyngtonu w kierunku Chińskiej Republiki Ludowej może wstrząsnąć regionem. Ostrzegła, że planowane opłaty nakładane na chińskie statki mogą zagrozić nagłym wzrostem cen, którego Karaiby mogłyby nie udźwignąć.

Gujana – zagrożenie wenezuelskie

Gujana jako jeden z najnowszych graczy na rynku ropy, mający w dodatku jej sporo na swoich ziemiach, stał się oczywistym celem ataków (póki co – słownym) sąsiedniego reżimu w Caracas. Rządzący Wenezuelą Nicolas Maduro od 2021 coraz wyraźniej formułuje groźby aneksji regionu Esequibo (włącznie z referendum o wątpliwej uczciwości w 2023), najbardziej roponośnego w Gujanie, która produkuje dziennie ok 650 000 baryłek czarnego złota dziennie. Jak przyznał podczas konferencji prasowej prezydent Irfaan Ali, podczas wcześniejszego spotkania “szczególnie omówiono groźby ze strony Wenezueli”.

W Gujanie Rubio rozmawiał z Irfaanem Ali, który już za kadencji Bidena wzmacniał relacje obronne z Waszyngtonem – w obawie przed agresją Wenezueli

Rubio określił poczynania Maduro “bezprawnymi roszczeniami terytorialnymi reżimu handlującego narkotykami i zagroził, że “Będą konsekwencje awanturnictwa. Będą konsekwencje agresywnych działań.” Zapytany przez dziennikarzy o odpowiedź Ameryki na ewentualne ataki Wenezueli na Gujanę lub ExxonMobil (siedziba w Teksasie), korporację zajmującą się wydobywaniem ropy m.in. w Gujanie, odpowiedział, zwracając uwagę na trwające w tym samym czasie ćwiczenia sił morskich Gujany i USA:

To będzie bardzo zły dzień dla reżimu wenezuelskiego, jeśli zaatakują Gujanę lub ExxonMobil lub coś podobnego – bardzo zły dzień, bardzo zły tydzień dla nich. Nie skończyłby się to dla nich dobrze. Nie będę wdawał się w szczegóły tego, co zrobimy; nie jesteśmy wielkimi zwolennikami tego rodzaju gróźb. Myślę, że wszyscy to rozumieją i chcę, żeby było jasne – Marynarka Wojenna USA dziś to jasno daje do zrozumienia i demonstruje nasze zdolności.

Krążownik rakietowy klasy Ticonderoga USS Normandy (CG 60) przeprowadza ćwiczenia mijania z okrętem patrolowym Sił Obronnych Gujany na Morzu Karaibskim – w trakcie wizyty Marco Rubio 27 marca 2025 r. (źródło: Departament Obrony USA)

Jak mówili obaj wysocy rangą urzędnicy, rozmowy były jednak szersze i dotyczyły “zdefiniowania polityki i przedstawienia intencji w obszarach bezpieczeństwa, handlu, energii, inwestycji, infrastruktury, demokracji, pokoju regionalnego i stabilności, rozmieszczenia kapitału ludzkiego i rozwoju”. Efektem spotkania było jednak przede wszystkim podpisane Memorandum o Porozumieniu ws. Współpracy w Zakresie Bezpieczeństwa.

Surinam. Ropa, złoto i gaz.

Prezydent Surinamu, Chandrikapersad Santokhi, przywitanie Sekretarza Rubio rozpoczął od podkreślenia, że “współpraca z Ameryką i amerykańskim biznesem sięga początków XIX wieku”, co ma współcześnie przynosić owoce w postaci inwestycji amerykańskich w przemyśle wydobywczym ropy, gazu i złota tego najmniejszego państwa Ameryki Południowej. Amerykański szef dyplomacji pogratulował z kolei MSZ Surinamu, Albertowi Ramdine, który w najbliższym czasie obejmie funkcję Sekretarza Generalnego Organizacji Państw Amerykańskich. Zaznaczył przy tym, że ostatnie dekady amerykańskiej polityki zagranicznej ulegną rewizji tak, aby bardziej rozwijać przyjazne relacje w bliskimi partnerami, zamiast poświęcania większości uwagi problematycznym graczom międzynarodowym.

Sekretarz Rubio i Premier Santokhi omówili w Surinamie niebezpieczeństwa związane z aktywnością wenezuelskich gangów oraz relacje ekonomiczne, szczególnie to powiązane z dotychczasową działalnością USAID.

Rubio powiedział na konferencji, że jego wizyta w Surinamie i w ogóle na Karaibach jest także elementem szerszego planu, mającego na celu poprawy systemu udzielania pomocy zagranicznej. Stwierdzając, że kompetencje w tym odeszły zbyt daleko od Departamentu Stanu za sprawą niekontrolowanych działań agencji USAID, wskazał na nowe-stare rozwiązanie. W nim odwrotnie, wsparcie różnego rodzaju będzie elementem waszyngtońskiej dyplomacji, a nie samodzielnym bytem, często dryfującym daleko poza strategią Białego Domu.

Obaj urzędnicy omówili też krótko poruszone przez nich kwestie na spotkaniu za zamkniętymi drzwiami: bezpieczeństwo wewnętrzne i zewnętrzne, walka z narkobiznesem i nielegalną migracją oraz kwestie relacji handlowych i energetycznych. Szef Departamentu Stanu w rozmowie z dziennikarzami nawiązał też do problemu związanego z chińską aktywnością w regionie:

Mój drugi problem jest taki, że w wielu z krajów [rozwijających się] chińskie firmy przyjeżdżają i wykonują okropną robotę. Nie złą – okropną. Właśnie wróciłem z Gujany, gdzie musieliśmy jechać drogą, którą zbudowali Chińczycy […] Prawie wszyscy mieliśmy wstrząs mózgu. Przywieźli swoich pracowników; nie zatrudnili lokalnych, przywieźli swoich, żeby wykonali całą pracę. A potem chcą, żebyś pożyczył u nich kupę pieniędzy na spłatę, a potem ci to wypominają. Lepiej im było z drogą gruntową niż z tą, na której byliśmy. I to nie jest wina obecnej administracji w Gujanie; to była droga, która została zbudowana wcześniej. Gdybyś wykonał taką robotę w Ameryce, ktoś pozwałby cię o duże pieniądze, okej? Więc chcemy mieć pewność, że zapewniamy alternatywę dla tego, co uważamy za kiepską robotę wykonywaną przez Chińczyków, która nigdy nie kończy się na czas, zawsze przekracza budżet i sprowadza własnych pracowników.

Podsumowanie

Wizyta Marco Rubio na Karaibach i w Ameryce Południowej z pewnością była ważna dla krajów odwiedzanych, ale pozwala także nam – zagranicznym i bardzo odległym obserwatorom – zrozumieć nieco bardziej filozofię amerykańskiej dyplomacji. Zasadniczo, podobnie jak przy poprzedniej wizycie w regionie, Rubio dał jasny sygnał: Ameryka nie izoluje się od świata! Raczej dokonuje rewizji jej zaangażowania i polityki tak, aby zgodnie z agendą administracji Trumpa, odciąć się od wiary w globalizm i niemal deterministyczne przekonanie o hegemonii liberalizmu. W miejsce tej wiary wejść ma twarda polityka oparta o priorytetyzowanie własnego interesu przy jednoczesnym szacunku dla partnerów, którzy oczekują nie jałmużny USAID, ale konkretnego wsparcia rozwoju i stabilizacji kraju.

Jeśli ktoś chciałby doszukiwać się historycznych paraleli, to wygląda to na odświeżenie Rooseveltowskiego uzupełnienia Doktryny Monroe’a z lekkim akcentem rooseveltowego (ale już Franklina Delano) Dobrego Sąsiedztwa. Stany Zjednoczone chcą wspierać kraje Ameryki Południowej tak, aby stanowiły one dobrą bazę ekonomiczną dla inwestycji i eksportu, jednocześnie wypychając z nich (oczywiście dla ich dobra) komunistyczne Chiny oraz broniąc przed złowrogim wpływem wenezuelskiego reżimu, będącego obecnie wrogiem numer jeden Waszyngtonu w tym regionie.


Udostępnij artykuł
Tagged

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *